5 obszarów, które w każdym liceum powinny być priorytetem, ale niestety nie zawsze są.

5 obszarów, które w każdym liceum powinny być priorytetem, ale niestety nie zawsze są.

Rekrutacje do liceów ogólnokształcących powoli się rozkręcają. Chociaż ta trwa w O!MEGA Liceum cały rok (można do nas dołączyć w dowolnym momencie, z maksymalnym wsparciem nauczycieli w nadrabianiu różnic programowych), to maj i czerwiec są najgorętszymi okresami w naszym sekretariacie. Miesiące przed-wakacyjne to dla wielu rodziców i uczniów najwygodniejsza opcja zapisu do szkoły – z zaklepanym miejscem w klasie i bez gorączki terminów można w spokoju korzystać z urlopowych miesięcy i wyjazdów bez obawy, że naglący harmonogram rekrutacji zmusi nas do niewygodnej zmiany planów. Podczas rozmów rekrutacyjnych (które u nas zawsze odbywają się z naszą psycholożką Magdą) dyskutujemy z rodzicami o tematach, obszarach, umiejętnościach, na którym najbardziej im zależy w kontekście nauki ich dziecka-nastolatka w liceum ogólnokształcącym. Z roku na rok da się dostrzec wyraźną różnicę – coraz mniej rodzin przychodzi do szkoły po wysokie oceny, osiągnięcia w olimpiadach naukowych czy wyniki maturalne z najwyższych pułapów. Poznaj 7 obszarów, na których najbardziej zależy rodzicom zapisującym dzieci do O!MEGA Liceum.

Priorytet: samoocena

Najczęściej wymieniany i najważniejszy obszar do pracy w szkole średniej. Gdy gospodarka hormonalna szaleje, a w Internecie każdy influencer ma swój sprawdzony sposób na świetny wygląd, życie i karierę, potrzebny jest mocny fundament. Rodzice nastolatków często przyznają, że młodzi ludzie mają duży kłopot z zauważaniem i wymienianiem swoich atutów, skoro ich internetowi idole mają idealną cerę, nowe ubrania na każdy dzień tygodnia lub umiejętności/zasoby materialne znacznie wykraczające poza nastoletnią skalę. Mądrze wspierane i wzmacniane poczucie własnej wartości pomaga w przetrwaniu zawirowań okresu dojrzewania, wybieraniu odpowiednich wzorców, budowaniu swojej pozycji w grupie rówieśniczej i wypracowaniu dojrzałych postaw wobec obowiązków i wyzwań edukacyjnych. Oparta na znajomości własnych zalet i mocnych stron (ale również na świadomości obszarów do pracy i słabszych punktów) samoocena ułatwi młodemu człowiekowi kierowanie swoją ścieżką edukacyjną (a później zawodową), budowaniu mądrych relacji i nazywaniu (i umiejętności asertywnej rezygnacji) z rzeczy i obszarów, które mu po prostu nie służą.

Po drugie: reakcja na zmiany

Kolejny obszar, który w liceum można bezboleśnie i bez poważnych konsekwencji szlifować i ćwiczyć (na studiach i w pierwszej pracy jest już po prostu weryfikowany) to elastyczność. To, jak nastawiamy się do zmian, jakie mamy zasoby, by sobie z nimi radzić, jak sprawić, żeby zmiana nie wiązała się z paraliżującym stresem i blokadami. W tradycyjnym systemie edukacji uczniowie zazwyczaj mogą liczyć na stabilność, stałość i zakotwiczenie. Sposób funkcjonowania szkół jest niezmienny od lat, a wszelkie odchylenia od normy i nowe porządki traktowane jak zagrożenie. Ostatnie miesiące nauki zdalnej ukazały, jak wiele w obszarze reagowania na zmiany ma do zrobienia szkoła. Od znikających uczniów do poważnych problemów w obszarze zdrowia psychicznego – brak gotowości i poczucia „dam radę niezależnie od sytuacji, bo nie jestem sam” sprawiają, że każda niewygoda, każda nowość i nawet mała przeszkoda mogą poważnie zaburzyć stan równowagi.

3. Sprawdzam!

Mając 16 lat trudno odnaleźć i zrozumieć cel nauki. Matura, studia i praca to odległe wizje, a wszystko, co było do tej pory, wydaje się po prostu ustalonym z góry porządkiem i ścieżką narzuconą przez dorosłych. Liceum to świetne miejsce, aby narrację z „rodzice mi każą” zmienić na „wiem sam/sama po co to robię”. Testowanie, doświadczanie i odnalezienie się w różnych nowych rolach wymaga odwagi i wsparcia nauczycieli, rodziców i (co najważniejsze) rówieśników. Dlatego przykładamy dużą wagę do tego, by eliminować niepotrzebną rywalizację i naukę na wyścigi. Na zweryfikowanie pasji i zainteresowań i podjęcie decyzji, czy to raczej przygoda, czy sposób na życie, jest właśnie teraz! W O!MEGA Liceum pozwalamy uczniom sprawdzać swoje hipotezy o nich samych. Zachęcamy do złapania własnego, dogodnego tempa w deklarowaniu przedmiotów kierunkowych, wspieramy wszystkie (naprawdę!) pomysły na rozwój i motywujemy do pielęgnowania ciekawości świata. Bez niej życie traci kolory!

4. Radź sobie (prawie) sam

Samodzielność nastolatków to temat omówiony już w stu poradnikach o rodzicielstwie, przegadany na wszystkich parentingowych blogach i forach i poruszany zawsze tam, gdzie pojawia się temat zmian w edukacji. Gotowość do samodzielnego działania to coś, co wynosimy z domu, ale samodzielność (w nauce, w organizacji dnia, w planowaniu zadań) to obszar do pracy w szkole. Licealny wiek zachęca do indywidualizacji, domaga się własnych zasad i wolności w działaniu, odmawia dostosowania się do zastanych prawideł i reguł. Rodzice niechętnie rezygnują z pomocy swoim dzieciom, a te z kolei nie bez kosztów tej pomocy się zrzekają. O ile wygodniej jest, gdy ktoś planuje, myśli, przewiduje za nas! Niestety zachęcanie i dopingowanie do samodzielności często mylone jest z osławionym „kategorycznym odcinaniem pępowiny”. W O!MEGA Liceum mocno pracujemy nad tym, by rozróżniać pomoc i wyręczanie, podważanie sprawstwa i wsparcie. Bo samodzielność w podejmowaniu decyzji, myśleniu i kształtowaniu ocen nie musi wykluczać obecności wspierającego dorosłego, z którym każdy krok można dokładnie przedyskutować i zapytać o radę.

5. Nauka praktycznie wszystkiego

Średnio w liceum ogólnokształcącym uczniowie mają 17 przedmiotów lekcyjnych. 17 dziedzin wiedzy, które trzeba w jakimś stopniu opanować, by zdobyć wykształcenie średnie i poradzić sobie z poważnymi lub całkiem przyziemnymi wyzwaniami– jak matura, dyskusja z dziadkiem podczas spotkań rodzinnych czy rozmowa wstępna na wymarzone studia zagraniczne. Według uniwersalnej skali ocen uczeń piątkowy opanował niezbędne informacje w stopniu bardzo dobrym, a dwójkowy – w stopniu dopuszczającym. O ile na maturze oceny z przedmiotów mogą przełożyć się na wyniki procentowe, tak w wyzwaniach wymagających kreatywności, komunikatywności, odporności na stres, bystrości umysłu i umiejętności dostrzegania szerszego kontekstu zjawisk już niekoniecznie. Oprócz wiedzy podręcznikowej, w liceum warto poćwiczyć i opanować cały arsenał kompetencji przydatnych w dalszej życiowej drodze. Tworzenie czytelnych i atrakcyjnych prezentacji, umiejętność zaplanowania weekendowej wycieczki do europejskiej stolicy, wiedza o tym, gdzie i jak szukać zweryfikowanych i rzetelnych informacji, znajomość takich zjawisk jak nierównowaga płac, świadomy konsumpcjonizm czy zrównoważony rozwój, umiejętność osobistej recenzji oglądanej przed chwilą sztuki teatralnej – to takie „wyzwania” będą czekały licealistów, gdy nadejdą upragnione wyniki matur. Dlatego zawsze wybierając szkołę warto pamiętać, że celem nauki w liceum nie jest egzamin dojrzałości, a reszta życia, która następuje po nim.

 

Powyższy tekst to tylko wycinek inspirujących rozmów z rodzicami i nastolatkami, którzy od września dołączą do O!MEGA Liceum. Chętnie dowiemy się, co Ty, czytelniku/czytelniczko uważasz za priorytet nauki w liceum. Czego według Ciebie powinnaś/powinieneś nauczyć się w szkole średniej, ale z jakiegoś powodu nikt o to nie zadbał lub nie przywiązał do tego dostatecznej wagi? Będziemy wdzięczni za każdy głos!

 

Marta Leoniuk

Zdjęcie Hannah Busing z Unsplash

Profil dla niezdecydowanych – czy profil klasy w liceum ma znaczenie?

Profil dla niezdecydowanych – czy profil klasy w liceum ma znaczenie?

 

Wybór profilu klasy w liceum to jedna z najważniejszych decyzji na ścieżce edukacyjnej. O ile na wybór szkoły podstawowej/gimnazjum ma wpływ metoda, oferta zajęć dodatkowych, opinie o placówce, przekonania rodziców czy najbliższa miejscu zamieszkania lokalizacja, tak wybór liceum i studiów spoczywa w dużej mierze na samym nastolatku. Bardzo często powielany stereotyp zakłada się, że profil klasy obrany w liceum rzutuje na przyszłej decyzji dotyczącej uczelni. Klasa językowa w domyśle popycha nas w stronę studiów filologicznych, biznesowych lub administracyjnych. Profil biologiczno-chemiczny to z założenia dobry fundament dla przyszłych medyków, bioinżynierów lub technologów. Klasa matematyczno-fizyczna kształci absolwentów gotowych na podjęcie studiów na kierunkach politechnicznych i informatycznych. O ile skupienie się na konkretnych dziedzinach ułatwia i porządkuje naukę i sprzyja osobom z dobrze sprecyzowanymi planami na przyszłość, tak może być podstępną pułapką, w którą nieświadomie wpadają ósmoklasiści, którzy nie mają dostatecznej wiedzy i świadomości swoich kompetencji, zdolności i predyspozycji.

 

Mocne strony, słabe strony

Żeby zyskać szerszy obraz na świadomość wyboru profilu klasy licealnej, warto przyjrzeć się wiedzy uczniów o ich predyspozycjach, kompetencjach, słabych i mocnych stronach. To naturalnie kieruje nas do najważniejszego sprawdzianu wiedzy po szkole podstawowej – egzaminu ósmoklasisty. Skupmy się na części matematycznej i teście z umiejętności, które z założenia powinny być ćwiczone i trenowane przez 5 lat szkoły podstawowej na lekcjach matematyki (pomijamy etap wczesnoszkolny) i to w tych obszarach uczniowie powinni dostawać od nauczycieli informacje zwrotne i wskazówki, co warto i można poprawić. To z kolei pomoże odpowiedzieć na pytanie, na jakiej podstawie uczeń może wnioskować, z czego jest dobry, co przychodzi mu z łatwością, co robi naturalnie, a co wymaga od niego większej uwagi. Raport Centralnej Komisji Egzaminacyjnej zatytułowany „Diagnoza kompetencji ósmoklasistów” z 2019 (opublikowanym na stronach CKE) przeanalizował wyniki egzaminów 4770 uczniów z 99 szkół podstawowych z całej Polski. W części matematycznej uczniom najwięcej trudności sprawiały:

  • rozumowanie i argumentacja,
  • zadania na „dowodzenie” – polegające na umiejętności dobrania odpowiednich argumentów do uzasadnienia tezy,
  • łączenie wiedzy z różnych dziedzin matematyki,
  • zadania otwarte polegające na zastosowaniu strategii zawartej w treści zadania,
  • liczenie w pamięci prostych działań, liczenie pisemne bardziej skomplikowanych zagadnień.

Ósmoklasiści nie mieli problemów natomiast z odczytywaniem i interpretowaniem danych w różnej formie i analizowaniem ich na potrzeby zadania. Co mówi nam to o przeciętnym, przebadanym w diagnozie ósmoklasiście? Mniej więcej to, że nie pasuje do sylwetki kandydata większości profili matematycznych, oferowanych w liceach plasujących się na wysokich pozycjach rankingów. Nie umie łączyć wiedzy z różnych dziedzin matematyki, więc nie patrzy na problemy całościowo. Nie umie użyć odpowiedniej argumentacji, więc myślenie logiczne u niego kuleje. Nie ma biegłości w liczeniu pamięciowym i pisemnym, więc nie poradzi sobie z natłokiem godzin matematyki w planie. Czy to powinno skreślać drogę do kariery przyszłego inżyniera? Oczywiście, że nie. Powinno zapalić lampkę nauczycielom i rodzicom, którzy w (zrozumiałym) wyścigu z czasem i materiałem zapominają o nazwaniu, wypunktowaniu i podarowaniu informacji zwrotnej uczniom, którzy widząc słabe oceny z matematyki utwierdzają się w przekonaniu, że ten przedmiot nie jest dla nich. Dlatego nastolatek powinien otrzymywać w szkole dokładne podpowiedzi: w jaki sposób, dlaczego i nad czym pracować, by mieć szeroką paletę wyboru. 

 

Cross-dyscyplinarne kierunki kształcenia

Osoby, które nie są zdecydowane oraz te, które w kształceniu formalnym uzyskują wysokie noty w szkole i na egzaminie, mogą i powinny zwrócić uwagę na klasy, które proponują tzw. crossowe rozszerzenia. Czyli unikają tradycyjnego podziału na „biol-chemy” , „mat-fizy” oraz „humany” i tak komponują rozszerzenia, żeby można było zapoznawać się z przedmiotami z różnych obszarów wiedzy. Na przykład klasa biologiczno-polonistyczna, klasa prawnicza z rozszerzoną matematyką i historią, klasa o profilu artystycznym z rozszerzonym francuskim, czy O!MEGA klasa Science, gdzie można wybrać spośród aż 7 różnorodnych rozszerzeń (matematyka, fizyka, biologia, chemia, język polski, język angielski, geografia). Tak utworzone programy nauczania pozwalają uczniom doświadczać różnych rzeczy i podjąć decyzję dopiero w liceum co do tego, w czym chcą się specjalizować. Dlatego to doskonała opcja dla nastolatków, którzy się wahają między różnymi scenariuszami przyszłości.

Zaś uczniowie o bardzo wysokich wynikach w nauce w klasach o ciekawie skomponowanych rozszerzeniach mają szansę przygotować się na prestiżowe kierunki studiów. Współcześnie na najlepsze i najbardziej nowoczesne studia należy przedstawić rezultaty z matury rozszerzonej ze skrajnie różnych przedmiotów. Bo to właśnie kompetencja integrowania wiedzy, łączenia wątków, spojrzenia holistycznego jest najbardziej w cenie. Na obleganą corocznie psychologię wymagany jest język polski i chemia. Na inżynierię biomedyczną wymagany jest język obcy i informatyka lub fizyka. Na Międzywydziałowe Studia Ochrony Środowiska mogą być wzięte pod uwagę na poziomie rozszerzonym język polski, matematykę, język obcy i biologię lub na przykład informatyka.

 

O micie „zdolnego, ale leniwego”

W polskiej szkole pokutuje niestety tradycyjne powiedzenie, którym karani są uczniowie, którzy nie muszą w pocie czoła osiągać rezultatów. Zapamiętują materiał z lekcji, mają łatwość analizy i syntezy informacji. Jednocześnie niezbyt sumiennie siedzą nad książkami po szkole, nie zawsze oddają na czas zadane prace. Dorośli wywracają oczami, mówią o „chodzeniu po najmniejszej linii oporu”, wskazują, że to, co przychodzi łatwo, nie jest wartościowe, bo powinien być pot i łzy. To bardzo zgubne, że wychowujemy dzieci do przekonania, że predyspozycje i talent to coś złego. W świecie psychologii mówi się o tym, że zdrowy psychicznie człowiek to ktoś, kto robi najmniej jak trzeba, żeby osiągnąć rezultat. A nie ten, który jest perfekcjonistą, człowiekiem przepełnionym ambicją, zestresowanym trybikiem w dużej maszynie edukacyjnej. Przekonanie, że łatwo oznacza nieszlachetnie, bezwartościowo, a trudno oznacza właśnie wartościowo i bardzo chwalebnie, prowadzi do błędów przy wyborze odpowiedniego dla nastolatka liceum i profilu klasy. Jak zatem należałoby to robić z punktu widzenia psychologii rozwoju? Warto się zastanowić, co nastolatkowi sprawia radość, do czego ma zdolności, co budzi jego ciekawość, przy czym gotów jest się ocknąć ze szkolnego marazmu i ma ochotę na więcej. To właśnie to, co mamy w zakresie predyspozycji, powinno być kluczem przy wyborze profilu.

Dziś w świecie zawodowym dużo bardziej od wykształcenia formalnego liczy się to, czy absolwent ma pomysł na siebie. Czy wie co może zrobić w mikro i makroskali z wiedzą i umiejętnościami, które pozyskał. Zatem nie ma sensu popychać do klasy biologiczno-chemicznej osoby, która będzie się tam męczyć. Bo ta osoba jako abiturient nie będzie miała frajdy z wymyślania pomysłu na własną ścieżkę. Nie będzie szukała rozwiązań poza schematem. Warto skończyć biol-chem, jeśli kogoś to kręci, bo wtedy może założyć świetną markę naturalnych kosmetyków z przyjaciółmi. Oczywiście tutaj dotykamy kolejnego problemów: tradycyjny system nauczania w szkołach podstawowych powoduje u wielu ósmoklasistów poczucie, że nie lubią żadnego przedmiotu, a z ¾ dyscyplin są niemal „niewyuczalni”. Walczmy o to, żeby przełamać ten sposób myślenia i tę obniżoną samoocenę, wybierając możliwie szerokie profile w przyjaznych szkołach, bo to daje szanse na odzyskanie entuzjazmu i złapanie bakcyla. Powiedzmy więc wyraźnie: jeśli do czegoś nastolatek nie musi się za dużo uczyć, ma swobodę żonglowania informacjami, zadaje fajne pytania, to niech to będą właśnie wskazówki do wyboru szkoły i profilu, ponieważ bycie licealistą to nie tylko nauka, ale też bardzo wiele aktywności pozaszkolnych, na które warto mieć czas i energię. A jeśli doradzamy nastolatkowi mocno niezdecydowanemu, który naprawdę nie wie, co go interesuje i co sprawi, że lata licealne będą dobre, to wybierajmy ciekawe profile, krzyżujące różnorodne kompetencje, bo to da możliwość samoobserwacji i odroczenia wyboru ścieżki kształcenia w czasie. 

 

Marta Leoniuk

Photo by Justin Luebke on Unsplash

Life-long learning zaczyna się w szkole

Life-long learning zaczyna się w szkole

Nowe DNA edukacji

Jeszcze do niedawna chronologiczny podział na „zabawę”-„naukę”-„pracę” wydawał się oczywisty. Od urodzenia do ukończenia przedszkola (lub opieki w domu) dziecko miało prawo się bawić. Później realizowało obowiązek nauki, który miał swój wyraźny rytualny koniec. Następnie rozpoczynał się długoletni etap pracy, który kończył się przejściem na emeryturę, utożsamianą ze schyłkiem wszelkiej poznawczej aktywności. Dziś DNA edukacji zmieniło się niemal zupełnie. Dla wszystkich jest jasne, że tempo zmian zaprasza, lub jak czasem słyszymy „wymusza”, pojmowanie uczenia się jako procesu, trwającego przez całe życie człowieka. Pojęcie „life-long learning” (tzw. uczenie się przez całe życie) jest coraz częściej powtarzane w nowocześnie funkcjonujących biznesach, niezależnie od branży. Rozwój osobisty, zawodowy, poznawczy, rozwój w zakresie działania, myślenia, radzenia sobie, przestał być domeną określonego wieku czy instytucji. Jeśli chcemy wieść wartościowe życie, czuć szczęście i dobrostan, a przede wszystkim nie zgubić się w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu, musimy przyjąć zasadę „uczę się, więc jestem”. Od czego zatem zależy czy dzisiejszy 15-17-latek będzie miał łatwość ciągłego uczenia się i adaptowania? Co decyduje o tym, że za kilka i kilkadziesiąt lat dzisiejsze nastolatki będą rozumiały, że środowisko pracy stało się środowiskiem intensywnie edukującym i będą wiedziały, jak się w tym odnaleźć? Kluczową rolę w budowaniu postawy uczenia się przez całe życie ma szkoła. To właśnie instytucja tradycyjnie uznawana za edukacyjną powinna powiedzieć swoim użytkownikom: „Hej, u nas dopiero zaczynasz fascynującą przygodę. Twoja nauka będzie trwała jeszcze wiele lat, nie kończy się na maturze czy uzyskaniem dyplomu magistra. Każde zawodowe spotkanie, każdą okoliczność możesz i powinieneś wykorzystać do nauki.” Dobre liceum buduje radość uczenia się i wspiera ciekawość oraz elastyczność, ponieważ kadra wie, że uczniowie są tak naprawdę na początku poznawczego wysiłku. Co przemawia za przyjęciem perspektywy life-long learning?

 

Tak szybko jak teraz nie było nigdy

Wiele wiodących ośrodków badawczych powołało zespoły specjalistów, których zadaniem jest rozwijanie technik uczenia maszynowego. Po co? Bo to ono pozwoli nam zapanować nad nieprawdopodobnym przyrostem wiedzy, z jakim mamy współcześnie do czynienia. Buckminster Fuller (amerykański architekt, konstruktor, filozof i wizjoner, okrzyknięty Leonardem Da Vinci naszych czasów) powiedział, że do roku 1900 wiedza ludzka podwajała się co około 100 lat. Od roku 1945 podwajamy wiedzę mniej więcej co 25 lat, dziś co około 13 lat. Uzupełniając twierdzenie Fullera przedstawiciele pionu badawczego IBM mówią, że za chwilę wiedzę całej ludzkości będziemy podwajać co 12 godzin! A to jeszcze nie koniec, ponieważ trwają prace nad rozwojem komputerów kwantowych (jeśli chcecie się o nich więcej dowiedzieć polecamy Wam TEDa: Komputer kwantowy wyjaśniony w 10 minut) . Gdyby technologia użyta w prototypie komputera kwantowego sprawdziła się na szerszą skalę, moglibyśmy doświadczyć przyrastania wiedzy o świecie wykładniczo. Pandemia koronawirusa niestety wyposażyła nas wszystkich w potężną świadomość czym jest przyrost wykładniczy. Ale nawet bez tego jesteśmy bliscy przekroczenia granicy podwajania wiedzy co pół doby, to jest niewyobrażalna skala. Rozwój Sztucznej Inteligencji toczy się bardzo dynamicznie w wielu miejscach na świecie. To wszystko to bezdyskusyjne argumenty za kształtowaniem w nastolatkach postawy life-long learning. Przy takiej dynamice rozwoju będziemy napotykać na innowacje i nieodłączne od nich wyzwania niemal na każdym kroku w życiu codziennym i w naszej pracy zawodowej.

 

Ruch jest synonimem zmiany: upskilling i reskilling

Coś, do czego się przyzwyczaimy w zakresie robienia zakupów, umawiania się na randki, korzystania z porad lekarza czy odbywania treningu sportowego, po kilkunastu miesiącach może być już nieaktualne, bowiem pojawią się nowe propozycje i lepsze rozwiązania. Co za tym idzie, także cel i sposób pracy zawodowej będziemy modyfikować wielokrotnie w trakcie zatrudnienia. Pokolenie dzisiejszych emerytów jest przyzwyczajone do pracy w jednym miejscu. Pokolenie dzisiejszych rodziców ma w doświadczeniu pracę w 3-4 różnych miejscach. A dzisiejsi licealiści? Zgodnie z raportem ManpowerGroup pod tytułem „Niedobór talentów” aż 51% polskich pracodawców ma problem z obsadzeniem miejsc pracy właściwymi pracownikami. Era dynamicznych zmian mocno modyfikuje sposób wykonywania pracy i trudno znaleźć pracowników dostatecznie elastycznych, by zmieniali się płynnie razem z firmami i ich potrzebami. Wiele firm stawia więc na upskilling, czyli podnoszenie kompetencji pracowników na bazie tego, co już wiedzą i umieją. Firmy pomagają swoim pracownikom nadążyć za zmianami i to jest plus. Jednak to od postawy pracownika, od jego zdolności adaptacyjnych, wreszcie od możliwości poznawczych i sprawności umysłu zależy, czy upskilling się powiedzie. Tam, gdzie nie jest on rozwiązaniem, stosuje się reskilling, czyli rozwój w nowym obszarze. Jeszcze jakiś czas temu na szkoleniach HR jako przykład reskillingu podawano wsparcie dla pracownika wracającego po urlopie rodzicielskim, nieobecnego w branży 2-3 lata. Dziś mówi się o tym, że reskilling bywa potrzebny kilkukrotnie w ciągu 2-3 lat pracy pracownika, bo tak bardzo zmieniają się technologie.

 

Pracodawca głównym edukatorem

W badaniu przeprowadzonym przez Deloitte 73% respondentów uznało, że główny rozwój pracowników zachodzi na stanowiskach pracy i dzięki mądrym liderom. Wcześniej badania wskazywały, że główny rozwój pracowników to zasługa szkół i uczelni. Dziś rozdźwięk między tym, co oferują szkoły, a tym jak wygląda praca, jest tak duży, że to pracodawca stał się głównym edukatorem, a praktykanci słyszą najczęściej: możesz zapomnieć to, czego uczyłeś się w szkole, bo w praktyce robimy to inaczej. Poza tym, to czego uczy się człowiek w liceum i na pierwszych latach studiów, jest już często nieaktualne, gdy idzie do pracy, bo rzeczywistość zdążyła się zmienić.

Co ciekawe, ogromnie wzrosła popularność kursów rozwoju osobistego (według World Economic Forum aż o 88%), ponieważ pracodawcy bardzo doceniają kompetencje psychologiczne u pracowników. Podążanie za cyfryzacją to nie tylko umiejętność obsługi aplikacji czy programu, to przede wszystkim myślenie krytyczne, radzenie sobie ze stresem, umiejętność pielęgnowania ważnych życiowych relacji, dzięki którym pracownik czuje się szczęśliwy i ma zapał do pracy. Kursy rozwoju osobistego wspierają niezbędną dziś kreatywność i innowacyjność, ponieważ możemy sobie pozwolić na bycie twórczym i działanie poza schematem, gdy się dobrze czujemy i panujemy nad swoimi emocjami.

 

Czego będziemy się uczyć po maturze?

Cała strategia prowadzenia nowoczesnej edukacji w szkole średniej powinna uwzględniać to, czego absolwenci będą się uczyć po opuszczeniu murów liceum. Jeśli konstrukcja ma być solidna, musimy doskonale zdawać sobie sprawę z tego, pod co kładziemy w szkole podwaliny. Life-long learnig to podstawa, do której przygotowujemy nastolatków. Uczniowie muszą umieć śledzić trendy w rozwoju cyfrowym i je rozumieć. Wykształcić w sobie otwartość na nowe technologie i mieć gotowość do współpracy z maszynami w środowisku zawodowym i prywatnym. Przede wszystkim zaś nasi uczniowie muszą umieć rozwiązywać problemy, budować skuteczne strategie radzenia sobie z małymi i dużymi zmianami, mieć dobrze rozwinięte kompetencje miękkie. To właśnie te wspomniane wyżej obszary staną się podwaliną pod trwający całe życie proces uczenia się.

 

Marta Leoniuk

 

Zdjęcie wykonane przez Austin Distel z Unsplash

Kompetencje przyszłości – czy da się je stopniować?

Kompetencje przyszłości – czy da się je stopniować?

Kompetencje przyszłości – słyszał o nich każdy, kto chociaż raz miał do czynienia z tematem współczesnej edukacji. Chwalą się nimi szkoły, mówią o nich pracodawcy, uczelnie wyższe wymieniają je alfabetycznie w programach studiów, a uczniowie… no właśnie. Uczniowie są nim bombardowani z każdej strony, co nie zawsze idzie w parze z realną nauką i nastawieniem na rozwijanie umiejętności, które niezaprzeczalnie kiedyś będą kartą przetargową i mocną zaletą na ścieżce zawodowej i, co ważne, dobrym fundamentem do stabilnej i rozwijającej dorosłości. Nie ma wątpliwości, że za 5-10 lat świat będzie diametralnie różnił się od tego, który znamy dziś. Znikną firmy i profesje, pojawią się nowe szanse, potrzeby i kierunki rozwoju. Co będzie się liczyć? Większość źródeł podaje: sprawne poruszanie się w nowoczesnych technologiach, biegłość w obsłudze specjalistycznych programów i narzędzi, umiejętność implementacji wiedzy teoretycznej do praktycznych rozwiązań, analityczne i krytyczne myślenie, proaktywność, gotowość do ciągłego uczenia się i zdobywania nowych umiejętności. Czy to wystarczy? Co z empatią, rezyliencją i odpornością na stres, zarządzaniem czasem, gotowością do przyjęcia i akceptacji zmian? Gdzie miejsce na twórcze przywództwo, kreowanie nowych sposobów i punktów widzenia, rozumienie i eksplorację różnych perspektyw i inteligencję emocjonalną? Kompetencji przyszłości nie da się stopniować- nie możemy dziś stwierdzić, co będzie najważniejsze i najbardziej potrzebne. Która z umiejętności na pewno przyda się uczniom już na starcie w dorosłość i okaże się niezbędna przy podejmowaniu dalszych kroków, a którą można spokojnie wykształcić w procesie uczenia się i zdobywania doświadczenia. Czy na udane życie będą skazani tylko Ci, którzy z zamkniętymi oczami będą programować i sprawnie przetwarzać i analizować dużą ilość danych?

W tym momencie można się zatrzymać i zastanowić, jaki wpływ na kształtowanie twardych i miękkich kompetencji odpowiadających na konkretne potrzeby przyszłości ma szkoła, gdzie podstawa programowa i wymogi egzaminacyjne wiodą prym priorytetów nauczania. Odpowiem z perspektywy nauczycielki liceum nastawionego na maksymalne wyposażenie skrzynki narzędziowej swoich uczniów (i jestem pewna, że podpisali by się pod tym wszyscy nauczyciele O!MEGA Liceum) – naprawdę spory. W naszej szkole staramy się patrzeć na kompetencje młodych ludzi najszerzej jak to tylko możliwe. Do umiejętności wymienianych w sylabusach przedmiotów można dopisać co najmniej kilka powiązanych z nimi obszarów. Czytanie ze zrozumieniem nie uda się bez bazowej wiedzy o temacie, umiejętności wnioskowania i kondensowania wielu informacji w jeden wniosek. Rozwiązywanie skomplikowanych działań matematycznych będzie o wiele łatwiejsze, gdy głowa pozostanie otwarta na różne sposoby podejścia do zadania i nastawienia na cel. Umiejętności z kategorii „ścisłych” od zawsze wymagały wsparcia od (najczęściej pomijanych w szkole średniej) kompetencji miękkich.  Oczywiście, że można być świetnym programistą i osiągnąć sukces w swojej dziedzinie bez rozwijania umiejętności przywódczych i elastyczności. Da się fantastycznie integrować sztuczną inteligencję z potrzebami użytkowników Internetu i nie skupiać się na rozwijaniu odporności i tolerancji na stres. W każdej branży znajdzie się miejsce dla tych, którzy są absolutnymi prekursorami w swojej dziedzinie, bez wymogu posiadania bagażu złożonego z wachlarza umiejętności z różnych obszarów. Oferta licealna w Poznaniu jest obszerna- bez problemu można wyróżnić wiele miejsc, w których nacisk na jeden konkretny obszar przynosi świetne rezultaty, a uczniowie osiągają ogromne sukcesy naukowe na szczeblach krajowych i międzynarodowych. Jednak O!MEGA Liceum od początku jest szkołą, która bardziej niż na celu, skupia się na drodze. Zdaję sobie sprawę, że to zdanie brzmi jak motto motywacyjne coacha z wątpliwych zakątków Internetu, dlatego w dalszej części wpisu postaram się wyjaśnić, jak to na Przełajowej 5 wygląda w praktyce.

W O!MEGA Liceum bardziej niż na geniuszach (chociaż nie mamy nic przeciwko!) zależy nam na ludziach, którzy odnajdą się w każdym środowisku i sytuacji. Odchodząc od powszechnie rozumianej definicji „pięknego umysłu” chcemy kierować się w stronę pięknie otwartych umysłów. Opierając się na raporcie World Economic Forum (Future of jobs, 10.2020) warto wyróżnić umiejętności i obszary, które już dziś spędzają polskim pracodawcom sen z powiek- wymagają angażowania dużych zasobów finansowych i czasowych.

Źródło: Future of jobs 2020; Poland (str. 97)

Jak łatwo zaobserwować, na najwyższych pozycjach znalazły się kompetencje z obszaru miękkich- często pomijanych w procesie kształcenia. Przez długie lata o odporności na stres, kreatywności i umiejętności uczenia się mówiło się z pobłażaniem błędnie zakładając, że to zdolności, z którymi albo się rodzisz, albo musisz pogodzić się z ich brakiem. Pokolenia uczniów opuszczały budynki szkół w etykietą „umysł ścisły”, „humanista”, „społecznik”. W O!MEGA Liceum uczniowie nie mają lekko. Umysł ścisły nie zwalnia z dyskusji o języku i kulturze inkluzywnej, treningów empatii i zajęć kształtujących wrażliwość społeczną czy kreatywność. Humaniści nie mogą liczyć na fory podczas laboratoriów z chemii i biologii, a pasjonaci jednej konkretnej dziedziny są codziennie popychani do wyjścia ze strefy swoich zainteresowań i rozejrzenia się dookoła. Wspólnym mianownikiem jest nastawienie do nauki w liceum i do nauki w ogóle. Staramy się, by nauka w szkole średniej nie kojarzyła się tylko z maturą chuchającą w kark. Zajęcia z języka polskiego, historii, fizyki czy study skills planowane są w taki sposób, by w możliwie jak najszerszy sposób zahaczać o różne dziedziny i obszary, budować powiązania, ukazywać sens i potrzebę otwarcia się na inne perspektywy.

Przepytywani na potrzeby raportu pracodawcy wskazywali na wysoki poziom wykształcenia swoich pracowników, który nie do końca idzie w parze z realnymi możliwościami odnalezienia się i sprawnego funkcjonowania we współczesnych branżach. Podczas edukacji formalnej wciąż za mały nacisk kładziony jest na zdolności zarządzania swoim kalendarzem i możliwościami, efektywne rozkładanie zadań w perspektywie czasu, delegowanie i rozdzielanie obowiązków między członkami zespołów projektowych. Współcześni pracownicy mają problem z dzieleniem się wiedzą i możliwościami, rozwijaniem swojej charyzmy i umiejętności liderskich, a rozwiązywanie problemów i komunikacja nie przychodzą im z łatwością. Kreatywność, otwartość i elastyczność to wciąż rozległe obszary do wytężonej pracy. Zatrudniający postawieni przed takim stanem rzeczy mają do wyboru szkolenia i wewnętrzne programy edukacyjne, zlecanie zadań podwykonawcom lub freelancerom lub szukanie specjalistów z wymaganym zestawem cech, co poniekąd zmusi obecnych uczniów szkół średnich do nieustannego wzbogacania i poszerzania swojego zasobu kompetencji.  Poniższy rysunek idealnie obrazuje, że nie ma już uniwersalnego, zawsze działającego zestawu cech. Branże, a wraz z nimi charakterystyczne dla nich umiejętności, przenikają się i krzyżują w prawie wszystkich obszarach i gałęziach biznesu.  

Źródło: WEF, Future of jobs 2020

Podsumowując- przy tak dynamicznie zmieniającym się rynku i możliwościach rozwoju nie jesteśmy w stanie zaprojektować i ustalić działającego na 100% koszyka umiejętności, cech i kompetencji, które zapewnią naszym uczniom pewny sukces. Możemy być jedynie bacznymi obserwatorami i analizować zmieniające się realia w taki sposób, by wyposażyć O!MEGA Licealistów w możliwie jak najobszerniejszy wachlarz postaw, kompetencji i zaszczepić w nich chęć do ciągłej nauki i poszerzania swoich horyzontów. Skupiając się na rozwoju społecznym, wrażliwości, empatii i zwracaniu uwagi na wielowymiarowość zjawisk i wydarzeń chcemy widzieć absolwentów, którzy nigdy nie stracą chęci do zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi.

 

Marta Leoniuk

 

Zdjęcie w nagłówku William Iven z Unsplash

Matura i… co dalej?

Matura i… co dalej?

19 lat, świadectwo dojrzałości w ręku i całe życie przed sobą… Brzmi jak piękny scenariusz? Niekoniecznie. To od kilku decyzji, które trzeba podjąć zaraz po odebraniu wyników egzaminów maturalnych, będzie zależeć kilka najbliższych lat absolwenta liceum. Kiedy wyniki maturalne okażą się zgodne z oczekiwaniami i pozwolą na pewne miejsce na wymarzonym kierunku, sprawa nie wydaje się być aż tak skomplikowana. Gorzej jednak, jeśli procenty z napisanego egzaminu dojrzałości nie osiągną progów wymaganych na wybranych kierunkach. Co dalej? Czy spełnianie oczekiwań rodziny, wzorowanie się na koleżankach i kolegach z klasy i wybieranie „przetrwalnikowego” kierunku, by móc w kolejnym podejściu poprawić maturę to dobry wybór? Czy wymarzony kierunek studiów jest gwarantem wymarzonej ścieżki kariery? Czy studia w 2021 roku to droga, która zawsze musi być brana pod uwagę?

Współczynnik skolaryzacji na poziomie wyższym w Polsce od lat plasuje nasz kraj w czołówce krajów OECD. Studiujemy na potęgę, w zdecydowanej większości wybierając publiczne uczelnie i studia stacjonarne. Na co warto zwrócić szczególną uwagę to fakt, jak popyt na studiowanie kształtował się na przestrzeni lat (wykres poniżej).

Poczynając od lat dziewięćdziesiątych (czyli żywiołowego rozkwitu gospodarki i transformacji) ogólna liczba studentów rosła w błyskawicznym tempie. Do studiowania bez wątpienia zachęcały pojawiające się nowe perspektywy. Rozwijające się polskie przedsiębiorstwa i zagraniczni inwestorzy szukali dobrze wykształconych, znających języki młodych specjalistów. Postawały nowe branże i stanowiska – tytuł magistra był paszportem do większego miasta, pracy biurowej, dogodnych godzin wykonywania swoich obowiązków, stabilizacji. Stanowił poniekąd przepustkę do pięknej wizji „zachodniego życia” dla wszystkich, którzy do tej pory nie mieli do tego dostępu. Kariera w korporacji fascynowała, była celem trudów i starań, jawiła się w jaskrawych brawach. Angielska nazwa stanowiska na wizytówce była spełnieniem marzeń i celem niejednego studenta. Co zatem spowodowało zahamowanie zainteresowania polskimi uczelniami w latach 2007/2008 i przerwanie tendencji wzrostowej? Liczba studentów w Polsce od tego czasu spada konsekwentnie rok do roku.

Jednego z powodów warto doszukiwać się w ułatwieniach dotyczących relokacji i zatrudnienia. To czas europejskich emigracji zarobkowych i kuszących, intratnych ofert pracy płynących z krajów docelowych. Młodzi ludzie przeprowadzali prostą matematykę: jeśli magister studiów wyższych przez pierwsze lata swojej kariery zarabia tyle, ile wynosi tygodniowa pensja w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Irlandii czy Holandii– studia się po prostu nie opłacają. Polski rynek pracy również nie zachęcał do kontynuowania nauki po okresie obowiązkowej edukacji: absolwenci najbardziej obleganych kierunków studiów napotykali ogromne trudności ze znalezieniem pracy w swoim zawodzie, niejednokrotnie kończąc na stanowiskach niezwiązanych z wykształceniem lub szukając ratunku w branżach, w których tytuł magistra wcale nie był potrzebny.

Kolejnym aspektem, którego nie należy ignorować, była zmiana mentalności pracodawców i pracowników, tych którzy zatrudniają i tych, którzy pracy szukają. Oprócz tytułów i kierunków, w CV zaczęły mieć znaczenie realne umiejętności i kompetencje, które pozwalały się na rynku wyróżnić. Coraz więcej branż opierało się na usługach, rozkwitała gałąź technologiczna, a do gry wkraczały nowoczesne modele biznesowe zaczerpnięte ze Stanów Zjednoczonych. Fundusze Unijne otwierały nowe drzwi dla ludzi poszukujących nowych kwalifikacji i tych, którzy wybierali działanie- startując z własnym biznesem. Obok dyplomu na znaczeniu zyskiwały języki obce, umiejętność obsługi programów, doświadczenie i kwalifikacje zdobyte podczas dotychczasowej drogi zawodowej. Uczelnie państwowe prześcigały się w ofertach nowych kierunków, jak grzyby po deszczu powstawały szkoły niepubliczne, kusząc możliwościami zdobywania doświadczenia już podczas nauki, współprace zawiązywane między firmami a uczelniami stały się codziennością. Po latach, w których sam dyplom i tytuł był wyróżnikiem na rynku pracy, nadszedł czas wzrostu znaczenia realnych kompetencji. Okazało się, że obok teorii i niezbędnej dawki wiedzy książkowej, ważne jest rozwijanie obszarów związanych z komunikacją, myśleniem analitycznym, wnioskowaniem, umiejętnością przełożenia teorii na praktykę.

Obecnie sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi, czy tytuł licencjata/magistra ma znaczenie, który kierunek studiów jest gwarantem konkurencyjności na rynku pracy, opanowanie ile języków obcych będzie gwarancją sukcesu. Jedno jest pewne: wykształcenie wyższe swoją elitarność ma już za sobą. Sprawa wygląda inaczej, gdy mówimy o branżach, w których skończenie studiów jest jednym z etapów zdobywania uprawnień zawodowych. Przyszli lekarze, prawnicy, architekci, inżynierowie (i pozostali przedstawiciele tzw. wolnych zawodów) formalnie zobowiązani są do ukończenia studiów i zdobycia uprawnień związanych z przyszłymi obowiązkami. W takim przypadku studia to jedyna możliwa do obrania droga po egzaminie dojrzałości. Co w przypadku uczniów, którzy takiej przyszłości sobie nie wymarzyli?

Można śmiało powiedzieć, że uczniowie bez sprecyzowanych planów związanych z profilem nauki w liceum i pomysłem na przyszłe studia mają wolną rękę. To brzmi jednocześnie jak błogosławieństwo i przekleństwo. Bo jak mając 19 lat i nieograniczoną ilość opcji wybrać mądrze? Czy rodzice, którzy kończyli studia w zupełnie innych realiach rynkowych mają rację mówiąc, że studia to absolutne minimum? Czy rozważane kierunki dają dobre rokowania na przyszłość? Rozpocząć studia po maturze, czy zrobić sobie przerwę? Jak wykorzystać gap year, by zaowocował w przyszłości? Po czym będzie można poznać, że „to już” i czas złożyć podanie o przyjęcie na studia? Na jakiej uczelni- publicznej czy prywatnej? Polskiej czy zagranicznej? Okazuje się, że opcji do rozważenia jest naprawdę dużo, a pytania można mnożyć w nieskończoność. Co w tym wszystkim najciekawsze i jednocześnie najtrudniejsze – nie ma jedynej słusznej drogi. Nie każdy rodzic mówiący z pełnym przekonaniem o absolutnej konieczności podjęcia studiów zaraz po maturze będzie się mylił. Nie można też uznać, że jego porada będzie miała przełożenie na warunki panujące na rynku pracy po odebraniu dyplomu. Jakie zawody stracą na znaczeniu w ciągu kolejnych 10 lat? Które powstaną? Czego i jak się uczyć, by zdobyta czas spędzony na zdobywaniu wiedzy nie był jedynie przykurzoną stertą opasłych tomów w domowej biblioteczce? To tylko część rozważań, które my jako O!MEGA nauczyciele, ale i pewnie Ty czytelniku, masz z tyłu głowy myśląc o czasie po-liceum.

Od początku istnienia O!MEGA Liceum staramy się balansować pomiędzy wymaganiami obecnego rynku pracy a predykcjami dotyczącymi jego przyszłości. To, co wiemy na pewno, przemycamy na wszystkich przedmiotach od pierwszej klasy szkoły średniej. Z pełnym przekonaniem możemy stwierdzić, że otwarta głowa, szerokie horyzonty, gotowość do nauki przez całe życie i elastyczność będą znaczyć co najmniej tyle samo, co kartka ze zdjęciem poświadczająca uzyskanie tytułu magistra. Częstą i wnikliwą informację zwrotną staramy się łączyć z wymaganiami, które zachęcają do pokonywania kolejnych barier i nastoletnich wymówek. Próbujemy zaczepić w uczniach chęć do orientowania się w świecie, który go otacza, bo bardziej niż wkuwane na pamięć regułki cenimy uczniowskie analizy i spostrzeżenia. Cieszymy się z każdej nowej „zajawki” opowiedzianej podczas zajęć i popychamy do jej zgłębiania, nawet jeśli okaże się chwilowym zachwytem. Żeby była między nami jasność: akceptujemy je pełni słomiane zapały, bo jest duża szansa, że gdy słoma się wypali, z popiołów powstanie prawdziwa (i właściwa) pasja. Mimo tego, że nie wydepczemy za naszych uczniów drogi zainteresowań i kierunków, to jesteśmy w gotowości towarzyszyć im na każdej jej etapie.

W tym miejscu chciałabym przeprosić wszystkich tych, którzy klikając w tytuł „Matura i… co dalej” spodziewali się recepty na nastoletnie decyzyjne rozterki. Przyznaję- sama nie wiem co bym zrobiła, gdybym mogła cofnąć się w czasie i jeszcze raz mieć przed sobą cały wachlarz pomaturalnych wyborów. Wiem natomiast, co bym powiedziała 19-letniej sobie: „Nic nie będzie tak, jak zakładasz, że będzie”. Brzmi pesymistycznie? To tylko pozory. Potraktujcie te słowa jako wstęp do fascynującej przygody. Bo budowanie drogi naukowej i zawodowej to niezła przygoda, jedna z największych w życiu! Żeby jednak nie zostawiać Was z poczuciem wzmożonej niewiadomej – na pytanie zawarte w tytule, w tym wpisie i wszystkie inne, które kłębią się w głowach nastolatków i ich rodziców, będziemy starać się odpowiedzieć na łamach bloga O!MEGA Liceum.

 

Marta Leoniuk

 

Zdjęcie w nagłówku: Anthony Da Cruz z Unsplash

Zapisz się do newslettera i otrzymuj najświeższe informacje o wydarzeniach w O!MEGA Liceum!

Wyrażam zgodę na przesyłanie mi materiałów informacyjnych i marketingowych dotyczących usług edukacyjnych świadczonych przez Fundację O!MEGA z siedzibą w Poznaniu za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2020 r., poz. 344 z późn. zm.), na podany przeze mnie adres e-mail